niedziela, 13 kwietnia 2014

Zupełna Pomyłka z Płynem Micelarnym Lirene


Miałam sobie darować ten post jednak stwierdziłam, że prowadzenie bloga to nie tylko zachwalanie kosmetyków ale także nawet ta gorsza prawda.. Płyny micelarne towarzyszą mi już od lat. Mam swoje typy których się trzymam ale czasem lubię coś zmienić, wypróbować i tak naszła mnie ochota na płyn micelarny z Lirene. Już wiele razy miałam go na oku po przeczytaniu kilku bardzo pozytywnych opinii na blogach. W Rossmannie była akurat promocja na te micele więc to jeszcze bardziej mnie przekonało i kupiłam. Od początku jego stosowania coś mi nie pasowało ale wciąż miałam w myślach te super świetne opinie innych blogerek, które zupełnie wykluczały tezę, że moje nagłe problemy z cerą są przez ten właśnie płyn micelarny. Teraz jak już zużyłam całe opakowanie tego micela i przerzuciłam się na firmę Garnier to zostałam cudownie oświecona: Tamten płyn to zupełny BUBEL !! Dopiero wtedy zaświtały mi w głowie te "pozytywne" recenzje, które pojawiały się u dziewczyn współpracujących z firmą Lirene. 



Płyn Micelarny LIRENE 
do demakijażu twarzy i oczu


Płyn mieści się w klasycznej dla miceli, przeźroczystej,plastikowej buteleczce. Jest go 200 ml, czyli pojemność także typowa. Ozdobą buteleczki jest naklejona etykietka w odcieniach różu, jest taka delikatna,subtelna,kobieca. Butelka ma wgniecenie pod otwarciem, w sumie to nie wiem czy jest ono zrobione po coś czy tylko dla uroku. Otworek jest niewielkich rozmiarów przez co płyn dobrze się wydobywa. 




Zapach ma bardzo delikatny,mało wyczuwalny ale przyjemny. Na tym etapie kończą się jego zalety.
Jak widzicie zużyłam całe opakowanie, nie świadoma tego co ten płyn robił z moją cerą. 
Po kilku jego użyciach, na moich policzkach pojawiły się czerwone plamki a pod skórą grudki i to dość konkretnie swędziało. Myślałam wtedy, że to jakaś wiosenna alergia. 
Płyn był bardzo mało wydajny przez to, że nawet nasączony nim wacik był tak jakby suchy. Musiałam go więcej wylewać choć i to mało pomogło. Cera po nim była przesuszona, czułam takie niekomfortowe "ciągnięcie" skóry i zawsze po jego użyciu musiałam nakładać krem nawilżający czego przy innych micelach  nie robiłam. Cały demakijaż to był jeden wielki koszmar. Zmywanie tuszu i eyelinera odbywało się najdłużej i za każdym razem potrzebowałam dwóch wacików. Micel rozpuszczał wszystko i rozmazywał na pół twarzy, musiałam trzeć wacikiem z całej siły by zszedł ten tusz z oczu,powiek i policzków. Byłam tak zaślepiona i zmanipulowana tymi pozytywnymi recenzjami, że nawet nie spostrzegałam prawdziwych faktów i nadal męczyłam się z tym micelem. Rano przy przemywaniu twarzy tonikiem, na waciku były jeszcze pozostałości po makijażu, czyli płyn micelarny z Lirene nie radził sobie z całkowitym demakijażem pomimo kilku prób i mocnego przecierania. Skórę pod oczami i na policzkach miałam bardzo napiętą i suchą co było widać szczególnie pod światło nawet pod makijażem !! Dopiero gdy mi się skończył i poszłam do drogerii kupić mój sprawdzony płyn z Loreal'a, moją uwagę przykuł micel z Garniera. Był niewiele droższy a pojemności miał dwa razy więcej. Porównałam skład i jest identyczny ze składem Loreal, tyle, że jeden składnik jest na innym miejscu. Kupiłam więc Garniera i powiem Wam, że nawet niema co porównywać płyn z Lirene a ten z Garnier i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jakich szkód narobił mojej cerze i jak bardzo uciążliwy był codzienny demakijaż. Plamki z policzków poznikały wraz z zakończeniem stosowania płynu z Lirene więc jestem uratowana.O tym micelu z Garniera post na pewno się pojawi bo jest tego wart.




Cena: 7,99 zł (w promocji) 



Nie przekreślam firmy Lirene za jeden kosmetyk, który się zupełnie nie sprawdził bo uważam, ze firma ma dobre, godne uwagi INNE produkty. 





wtorek, 8 kwietnia 2014

Rusza Akcja Próbkomania w Drogerii eKobieca !



Jak każda kobieta, uwielbiam zakupy a najbardziej te kosmetyczne. Jednak, chyba nikt nie lubi kupować kota w worku, prawda? Wszystkie mamy swoje sprawdzone,ulubione kosmetyki ale też lubimy testować różne nowości bo może akurat sprawdzi się lepiej niż kosmetyk, który używałyśmy do tej pory ? Ta myśl krąży w głowie każdej blogerce kosmetycznej i dzięki temu mamy możliwość przeczytania recenzji praktyczne każdego kosmetyku. Musimy także pamiętać, że każda ma inne oczekiwania, inny typ urody, rodzaj cery i oczywiście odcień skóry. Nawet te pozytywne recenzje, które zachęcają do zakupu danego kosmetyku, mogą się u nas zupełnie nie sprawdzić. Dlatego najlepszym rozwiązaniem są próbki kosmetyków.Dzięki nim, możemy dobrać nie tylko odpowiedni dla nas kosmetyk ale też odcień. 



Drogeria eKobieca wprowadziła nową akcję PRÓBKOMANIA, która jest świetną opcją dla każdej z Nas. Teraz, możemy wypróbować podkład zanim go kupimy ! 




Od 25 marca w tej drogerii internetowej możesz sama wybrać jakie próbki kosmetyków (podkładów,baz pod makijaż etc.) chcesz otrzymać. "Zakup" próbek odbywa się za pomocą zdobytych punktów lojalnościowych.

To produkty najlepszych marek (Revlon,L'Oreal, Max Factor, GOSH) zamknięte w wygodnych i solidnych pudełeczkach (1,5ml). Ich oferta wciąż się poszerza.



Sprawdź, czy znajdziesz wśród nich coś dla siebie :)





Więcej informacji o trwającej akcji Próbkomania znajdziecie TUTAJ .










Teraz można bez obaw zamawiać kosmetyki o których się wiele słyszało i wypróbować je przed zakupem :)





niedziela, 16 marca 2014

Wszyscy mają, mam i ja !



O słynnej szczotce Tangle Teezer słyszała i czytała już pewnie każda z Was. Sama trafiłam na nią, dzięki wielkiemu rozgłosowi w blogosferze dlatego postanowiłam się podzielić moją własną opinią. 




Szczotka Tangle Teezer, została doceniona przez profesjonalistów i konsumentów z całego świata. Nic więc dziwnego, że stała się ona wielką reklamą na łamach prasy,telewizji i blogosfery. 

Co jest w niej tak wyjątkowego, że wywołuje taki zachwyt wśród kobiet i fryzjerów ? 





Jej nietypowy wygląd już sam w sobie wzbudza ciekawość. Szczotka nie posiada rączki do trzymania bo trzyma się całą szczotkę w dłoni co jest niezwykle wygodną formą. Dzięki temu, mam pełną kontrolę nad ruchem szczotki, niby nic wielkiego a jednak różnica jest zasadnicza.Na pierwszy rzut oka, obudowa szczotki nie wygląda na solidną i profesjonalną bo jest bardzo lekka,plastikowa i dość prosto wykonana. Jednak po jej pierwszym użyciu, dostrzegamy same plusy w wykonaniu szczotki. Jej lekkość i wielkość jest komfortowa, wyrzeźbiona jest tak by dopasowywała się do każdej dłoni. Ząbki są elastyczne,uginają się w każdym kierunku, nie drażniąc skóry głowy. Jedynym minusem "miękkich" ząbków jest to, że się nieodwracalnie przekrzywiają jeśli np. włożymy ją do torebki. Dlatego jeśli chcecie zabierać ze sobą Tangle Teezer to lepiej zdecydować się na wersję kompaktową. Ja mam tą klasyczną wersję i zostawiam ją w domu. Raz zabrałam ją do torebki i ten jeden raz wystarczył by kilka ząbków "poległo".Różne kolory szczotek są idealną alternatywą dla każdej kobiety. Ja mam różową choć zamawiałam niebieską ale niestety zabrakło tego koloru u sprzedawcy.









Moje włosy są długie i bardzo się plączą podczas mycia. Bez sporej ilości odżywki się nie obyło by móc je  rozczesać zwykłą szczotką a nawet mimo odżywki, odgłosy rozczesywania były zbliżone do wyrywania wszystkich włosów z głowy. I w pewnym stopniu tak nawet było bo za każdym razem wydawało się jakbym 1/3 swoich włosów ściągała ze szczotki. Odkąd mam Tangle Teezer nie wyobrażam sobie rozczesywania inną szczotką. Zapomniałam już o tych strasznych odgłosach,o tym bólu przy ciągnięciu splątanych włosów, o tej ich sporej ilości na szczotce i o czasie jaki zajmowało mi ich rozczesanie. Uwierzcie mi, że teraz nie potrzebuje nawet odżywki żeby je bezproblemowo rozczesać. Po codziennym szczotkowaniu zauważyłam znaczną poprawę w kondycji moich włosów. Owszem nadal mi wypadają ale już nie w takiej ilości. Są dużo bardziej miękkie i błyszczące. Doskonały układ i wielkość ząbków pozwala na przyjemny masaż skóry głowy, który również wykonuje tą szczotką nie martwiąc się o to, że przy okrężnych ruchach zaplącze swoje włosy na amen. Ze zwykłą szczotką nie podjęłabym się takich masażów :) 


(zdjęcia robione jeszcze w styczniu więc choinka wszystko wyjaśnia :D )








Osobiście uważam, że Tangle Teezer nadaje się do każdego typu włosów. Cena może odstraszać ale taka inwestycja w piękne i zdrowe włosy jest według mnie bezcenna. Swoją kupiłam w bardzo promocyjnej cenie za 33,50 zł i akurat trafiłam na darmową dostawę więc tym bardziej mi się opłaciło :)





Macie swoje Tangle Teezer ? :)



Wyniki Zabawy 25000 wyświetleń


Przepraszam za opóźnienie z wynikami bo obiecałam, że pojawią się 12 marca ale jednak zmęczenie wygrało z chęciami. Ogólnie to jestem zaskoczona, że tak szybko licznik dobił 25 000 i jest to oczywiście miłe zaskoczenie :) Tak jak się spodziewałam, dostałam kilka maili z screenami obrazu ale tylko jeden z nich był prawidłowy. Parę z tych maili było ze screenem licznika 25001(pewnie znów wina przeciążenia systemu) tak na wypadek gdyby nikt nie zdążył na pełne 25 000 wyświetleń, Jednak jedna osoba zdążyła, choć dostałam też drugi mail z pełnym 25 000 tyle, że czcionka zupełnie różniła się od tej co mam na blogu więc podejrzewam tu nie uczciwą kombinację.. 




Nagrodę niespodziankę wygrywa.......  




EWELINA WRÓBEL 




Serdecznie Gratuluję !!! :) 




A oto nagrodzony screen :



Już piszę do Ciebie maila ! :)

Bardzo dziękuje wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga, obserwują i komentują. 
Dla mnie to jest największą nagrodą, dlatego tak chętnie nagradzam Was upominkami w rozdaniach i takich zabawach :) 



niedziela, 2 marca 2014

Wielka Akcja Testowania !


Na portalu UrodaiZdrowie.pl została ogłoszona WIELKA AKCJA TESTOWANIA NA ŚWIATOWY DZIEŃ KOSMETYKÓW. Zasady przystąpienia do takiej akcji były bardzo proste a nawet można by powiedzieć, że zachęcające :) Portal podał długą listę kosmetyków, które są dostępne do testów a naszym zadaniem było wybrać, które z nich chcemy otrzymać. W komentarzu napisałam swoją listę i zostałam wybrana do testowania jednego z wybranych przeze mnie kosmetyków :) 

Na moim blogu, na bocznym pasku już od dłuższego czasu widnieje baner reklamujący właśnie tą akcję.
Z tego co widzę, ta akcja jeszcze trwa tyle, że jest już znacznie mniejsza część kosmetyków do wyboru ale jeśli ktoś chce się jeszcze załapać to zapraszam : Wielka Akcja Testowania . Informacja o tym, że zostałam wybrana, przyszła mi na maila wraz z prośbą o dane adresowe. Przesyłka przyszła błyskawicznie bo jak dobrze pamiętam to chyba na drugi dzień od podania adresu. Już wcześniej zostałam poinformowana o tym jaki kosmetyk z mojej listy został mi przydzielony :)




Kosmetyk jaki otrzymałam, to:

Peeling rozjaśniający do twarzy 
z wyciągiem z miłorzębu japońskiego i perłami z jojoba

Lavera






Bardzo jestem ciekawa jego działania i efektów dlatego już wieczorem zaczynam jego testowanie :)



Brałyście udział w tej akcji?
Co dostałyście ?:)





środa, 26 lutego 2014

- 20 % dla Was !


Razem z firmą BioDermic, mam dla Was niespodziankę w postaci kodu rabatowego aż 20 % ! :) 

Kod ważny jest przez 6 dni, dokładnie do 4 marca (23:59). W poprzednim poście pokazywałam zawartość paczuszki, którą otrzymałam w ramach współpracy z firmą BioDermic. W ich sklepie można znaleźć wiele ciekawych kosmetyków tej firmy o których również Wam pisałam. Teraz macie okazje kupić je o 20 % taniej :)



Kod Rabatowy:

QM9FDAGM



Kod można wykorzystać w :









Udanych zakupów! :)






środa, 19 lutego 2014

Kilka Słów o Lakierze Miss X



Kolejna prezentacja lakieru do paznokci to zasługa ładnej pogody :) Wybaczcie mój chwilowy, nie ciekawy wygląd paznokci ale to "wypadek" przy pracy :) Wiem, wiem jeden jest zupełnie krótszy od reszty bo najzwyczajniej się złamał ale szkoda mi długości innych żeby je dorównać do tego jednego. Najważniejsze, że lakier jest na nich widoczny ;)



Lakier do Paznokci Miss X
Color Fashion 





Lakier mieści się w malutkiej buteleczce z grubego szkła. Buteleczka jest prosta ale jej rozmiar według mnie jest uroczy :) 

Kolor tego lakieru jest dość ciężki do zdefiniowania. Odcień widoczny przez buteleczkę, wydawał się ciemno niebieski, podchodzący pod granat. Po wyschnięciu, lakier wpadał w ciemną zieleń choć i tego nie jestem do końca pewna bo zmieniał swoje kolory jak kameleon w zależności od światła. 
W chwili obecnej, wygląda mi na granatowy. 





Aplikacja pozostawia wiele do życzenia, jak dla mnie była męcząca przez wodnistą konsystencję, wąski pędzelek i bardzo słabiutkie krycie. Jedna warstwa to zdecydowanie za mało. Były nieestetyczne prześwity, jakbym pomalowała paznokcie szkolnym flamastrem. Druga warstwa nadała już odpowiedniego krycia. 
Schnięcie lakieru zdecydowanie wyklucza jego używanie na ostatnią chwilę. Kiedy już sobie spokojnie wysechł, pojawiły się takie drobniutkie kropeczki i ślady jakbym na każdym paznokciu odbiła swój kciuk.
Z dalsza tego nie widać ale z bliska wyglądało to dość nie ciekawie. Chciałam go zmyć od razu ale chęć wystawienia o nim recenzji była silniejsza ;) Trzymam go na paznokciach do tej pory (brak czasu w tygodniu nie pozwolił mi na jego zmianę). Trwałość ma nawet zadowalającą. Paznokcie malowałam w niedzielę i tylko końce są bardzo delikatnie przytarte. Do jego dziwnego koloru już zdążyłam przywyknąć. 
Nie wiem czy jeszcze po niego sięgnę. Może wtedy jak będę chciała go dopasować do danej stylizacji :)


(Nie zwracajcie uwagi na mojego biednego,złamanego paznokcia i na tą czerwonawą obwódkę wkoło, to resztki po tym ostatnim czerwonym lakierze :D ) 






Jak się dobrze przyjrzycie, to widać, że lakier nie jest taki idealnie gładki, wygląda jakbym faktycznie odbijała na nim swoje linie papilarne zanim jeszcze wysechł..



Cena: ok. 6 zł / 8 ml




Mam jeszcze inne odcienie do wypróbowania. Może mnie choć odrobinę bardziej "zachwycą" ;) 

niedziela, 16 lutego 2014

Paczuszka od Glazel



Jakiś czas temu doradzałam się Was w sprawie kosmetyków firmy Glazel. Firmę poznałam dzięki spotkaniom Blogerek, na których uczestniczyła bardzo sympatyczna Pani właśnie z tej firmy. Bardzo szczegółowo opowiadała o kosmetykach a nawet pokazywała każdy z nich. Tym sposobem miałam możliwość ich małego testowania i od razu wiedziałam, że muszę złożyć zamówienie by mieć je na własność :)



Napisałam do firmy z chęcią zakupu paru kosmetyków. Bardzo mi się poszczęściło bo akurat obowiązywał rabat aż 40% na wybrane kosmetyki! To na prawdę spory rabat, którego się w ogóle nie spodziewałam. 
Zamówiłam więc kosmetyki o które dopytywałam Was w innym poście. Zmianie uległ tylko podkład. Po przeczytaniu Waszych komentarzy i innych recenzji na blogach, doszłam do wniosku, że jednak bardziej odpowiedni będzie dla mnie Podkład Anti-age, pomimo mojego wieku ;) 

Doradzałam się jeszcze Pani Karoliny u której składałam zamówienie, o odcień podkładu odpowiedni do mojego typu cery. Oczywiście pomogła mi i odcień doskonale zgrał się z moją cerą. 

Zamówienie złożyłam 20 stycznia, musiałam jednak chwile czekać na jego realizację gdyż eyeliner był chwilowo niedostępny o czym zostałam poinformowana wcześniej i w zamian za oczekiwanie, dostałam o 10% więcej rabatu na eyeliner co w sumie dało mi 50% rabatu :) 

10 lutego otrzymałam swoją przesyłkę i zostałam ponownie bardzo mile zaskoczona. W pudełeczku oprócz zamówionych przeze mnie kosmetyków, znalazły się mini pojemniczki z pudrem fixującym i perełkami rozświetlającymi. Od razu zabrałam się za ich stosowanie i już myślę nad następnym zamówieniem :)







Cennik:

Baza pod Makijaż : 49 zł (przy rabacie 40%, zapłaciłam 29,40 zł)
Eyeliner: 25 zł (przy rabacie 50% zapłaciłam 12,50 zł)
Podkład Anti-age: 42 zł (przy rabacie 40% zapłaciłam 23,40 zł)

+

Przesyłka Kurierska Pobraniowa: 19 zł

=

84,30 zł

Dzięki rabatom zaoszczędziłam : 50,70 zł !! 


Zamówienie można złożyć mailowo lub telefonicznie : Kontakt


Informuję Was, że to nie jest żadna reklama firmy, NIC nie mam za to, że złożycie zamówienie ani za to, że piszę o tym na blogu, po prostu dzielę się z Wami z tym, że składając zamówienie bezpośrednio u firmy, można trafić na świetną ofertę i upominek :) 





niedziela, 9 lutego 2014

Soczysta Czerwień na Paznokciach z Kolekcji Kate Moss - Rimmel


Dawno nie pokazywałam lakierów, bo moje paznokcie przechodziły trudny okres i w sumie to nadal nie odzyskały dawnej kondycji. Ale przynajmniej trochę odrosły więc mogę zacząć prezentować moją kolekcję lakierów, która w ostatnim czasie znacznie się powiększyła :)

Uwielbiam a nawet kocham czerwienie na paznokciach. Dla mnie to klasyka. Oczywiście lubię próbować wszystkie kolorki na pazurkach ale moim standardem jest właśnie czerwień. 



Rimmel London 
Salon Pro 
    LYCRA


Rimmel proponuje modne kolory prosto z wybiegów. Manicure jest trwały do10 dni dzięki temu, że zawiera włókna LYCRY. Paznokcie uzyskują intensywny połysk dzięki żelowej formule. Pędzelek MAXI BRUSH pozwala na wygodną aplikację.




Lakier pochodzi z kolekcji Kate Moss. Już sama buteleczka jest zachęcająca, nie mówiąc już o pięknym kolorze lakieru widocznym przez nią. 

Buteleczka ma czarną zakrętkę, lekko ściętą z wygrawerowanym logo firmy. 
Bardzo spodobał mi się projekt buteleczki. Wygląda na solidną i większą od standardowych lakierów.



Aplikacje ułatwia płaski,szeroki pędzelek, jak dla mnie jest idealny. Już za jednym pociągnięciem pomalowałam połowę płytki paznokcia bez żadnych poprawek. Konsystencja jest bardziej rzadka, przez co lakier nie ciągnie się, nie pozostawia grudek i o dziwo, krycie ma znakomite już za pierwszym razem. Przy rzadszej konsystencji zazwyczaj trzeba malować 2-3 razy aby ładnie pokryć płytkę paznokcia a tu zostałam bardzo mile zaskoczona :) Nie wiem jak będzie z innymi odcieniami, być może będą wymagać dwukrotnego malowania, jednak czerwienie mają to do siebie, że posiadają mocny pigment. 

Lakier dość szybko schnie, i również z tego powodu sięgam po niego w alarmowych sytuacjach. 

Kolor bardzo mi się spodobał. To taka soczysta,świeża czerwień. Można ją też nieco "przyciemnić" nakładając drugą warstwę lakieru ale jestem zdania, że skoro ma idealne krycie za pierwszym razem to niema sensu męczyć paznokcia pod dwiema warstwami. Lakier nadaje piękny połysk, nie ważne czy kolor jest w cieniu, pomieszczeniu czy w naturalnym świetle, efekt połysku jest bez zmian :) 
Producent zapewnia nas o trwałości lakieru przez 10 dni dzięki zawartego włókna Lycry. 
Mogę potwierdzić, że lakier faktycznie utrzymuje się przez długi czas, jednak przy 7-tym dniu końcówki zaczynają się ścierać, ale wielki plus za to, że w tym czasie w ogóle nie odpryskuje. 








Cena: Lakier dostępny jest w drogerii Rossmann za 18,99 zł/12 ml. Cena jak dla mnie jest wysoka jak na lakier do paznokci ale jeśli ktoś kupuje za tyle, to ten lakier na prawdę jest warty ceny.

Odcień jaki zaprezentowałam: 703 ROCK N ROLL

Jestem bardzo ciekawa innych odcieni :) Miałyście może z tej kolekcji? Jeśli tak to wklejajcie linki do swoich recenzji :)



niedziela, 2 lutego 2014

Nagroda Niespodzianka za 25000 wyświetlenie


I powtórka z rozrywki :) Jakiś czas temu ogłosiłam taką zabawę na 10 000 wyświetleń. Zabawa bardzo miło się przyjęła i obiecałam, że kiedyś ją powtórzę :) 


Tak więc postanowiłam dłużej nie czekać i ogłosić nowy etap: Nagroda Niespodzianka za 25 000 wyświetlenie !


Nagrodzę osobę, która wejdzie na bloga w momencie gdy na liczniku wyświetleń pojawi się pełniutkie 25000 oraz zrobi screen obrazu (całej strony z widocznym licznikiem wyświetleń) i prześle go na : syla1991@o2.pl. 
UWAGA!  Ze względu na dziwny przypadek, który miał miejsce przy poprzedniej zabawie, informuję, że tylko jedna osoba może wygrać, ta która wyśle maila ze screenem obrazu najszybciej!
Ostatnim razem dostałam 2 maile od dziewczyn i na tych dwóch screenach od nich było 10 000 dlatego musiałam nagrodzić obydwie bo nie przewidziałam tego, że dwie osoby mogą wejść na to samo wyświetlenie. Później dostałam jeszcze kilka maili od innych osób, które rzekomo też weszły jako 10 000 ale te maile dostałam już po ogłoszeniu wyników z załączonymi screenami, które dostałam od nagrodzonych dziewczyn więc "oszuści" nie załapali się na nagrodę :) 


Nagrodą jest NOWA niespodzianka kosmetyczno-biżuteryjna :) Koszty przesyłki pokrywa organizator zabawy czyli ja :) 


Pamiętajcie, że aby wygrać musi być pełne 25000 na liczniku wyświetleń i konieczny jest screen całego obrazu !


Zabawa niema na celu nabijanie pustych wyświetleń. Zaglądajcie od czasu do czasu na bloga pilnując licznika bo ciągłe odświeżanie strony niema najmniejszego sensu!
To ma być zabawa a nie wyścig :)



sobota, 1 lutego 2014

Pielęgnacja ciała w stylu Pin-up


W tych słodkich kosmetykach do ciała, zakochałam się już od pierwszego wąchania :) Styl Pin-up od zawsze mi się podobał choć osobiście go nigdy nie praktykowałam. Teraz przynajmniej moje ciało ma coś wspólnego z tym słodko-dziewczęcym stylem :)

Kosmetyki dostałam dzięki firmie Perfecta . Już jakiś czas temu ogłosili akcję "Zostań testerką Perfecty Pin-up", postanowiłam spróbować szczęścia i jak widać słusznie :) Znalazłam się w 50-ce testerek !! :)

Już samo opakowanie zachęca do zawartości. Mi trafiła się seria "Sugar Baby" czyli ta o której marzyłam :) Uwielbiam słodkie zapachy, ale nie takie przyprawiające o mdłości tylko takie delikatne,kobiece a tym kosmetykom nie brakuje takiego zapachu.




W tych uroczych,różowych tubkach znajdują się:

*Perfumowany peeling do ciała
*Perfumowany krem do ciała


Różowa etykietka,przeplatana jasnymi paskami a na środku "portrecik" dziewczyny, która doskonale odzwierciedla ten słodki styl pin-up. 
Tubki zamykane są na zatrzask. Chyba nie muszę powtarzać jaki to komfort w aplikowaniu :)
Tubki są jednakowej wielkości z tym, że kremu jest 200 ml a peelingu 200 g, ot taka malutka różnica :)

Czasami żałuje, że niema w tych tubkach czegoś do jedzenia bo ich wygląd budzi we mnie słodkożercę :D O ile coś takiego w ogóle istnieje :) Ale jak nie skorzysta na tym mój żołądek to chociaż skorzysta ciało i ta opcja także mi odpowiada :)


Perfumowany peeling do ciała
Słodkie wygładzenie




Upajający słodkim zapachem landrynek i waty cukrowej, peeling drobnoziarnisty do ciała z  L-karnityną, kofeiną i algami.
• Usuwa martwe komórki naskórka.
• Pobudza mikrokrążenie i regeneracje.
• Rewelacyjnie wygładza skórę.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.
Jak stosować? Nałożyć peeling na zwilżoną skórę i masować okrężnymi ruchami przez 1-2 minuty, po czym dokładnie spłukać.



Peeling zalicza się do tych lekkich,przyjemnych w stosowaniu,idealnie nadający się do relaksującego masażu skóry. Ma drobniutkie ziarenka, które delikatnie drapią ciało, bo przecież na tym polega rola peelingu.Jednak nic nie może się równać z jego zapachem. Nawet nie będę próbować go ująć słowami żeby nie popsuć wrażenia ;) Musicie uwierzyć mi na słowo, że ten zapach na prawdę uzależnia i po kąpieli trudno oderwać nos od wąchania skóry. Nie pachnie cukierkami, choć to słodki zapach, nie pachnie dzieciństwem lecz taką dziewczęcą świeżością. Może to być dziwne co pisze bo przecież producent wyraźnie pisze, że jest to zapach landrynek i waty cukrowej.Być może, że inni coś takiego wyczują jednak dla mnie to jest jak najbardziej kobiecy,słodki zapach. 









Gdziekolwiek w drogerii na niego traficie, otwórzcie i powąchajcie a gwarantuje, że sam zapach zaważy na jego obecności w koszyku ;) 
Na pięknym zapachu się nie kończy. Uwielbiam moją skórę po tym peelingu. Jest tak wygładzona i delikatna w dotyku, że sam efekt wart jest grzechu. Peeling delikatnie nawilża ciało choć w duecie z kremem tej serii są mistrzami w wygładzeniu i odpowiedniego stopnia nawilżenia. 
Peeling zyskał moją sympatię i wszystko w nim jest na wielki,zasłużony +. 
Opakowanie,aplikowanie,zapach,działanie,efekt, wszystko jest dobrane idealnie pod moje upodobania.




Perfumowany krem do ciała
Słodkie nawilżenie 



Upajający słodkim zapachem landrynek i waty cukrowej, silnie nawilżający krem do pielęgnacji ciała z kwasem hialuronowym oraz olejkami arganowym i migdałowym.
• Intensywnie nawilża.
• Regeneruje i spowalnia wiotczenie skóry.
• Nadaje jedwabistą gładkość.
• Pozostawia na skórze kuszący zapach, któremu trudno się oprzeć.


Krem jest lekki, bardzo dobrze się wchłania zostawiając odpowiednie nawilżenie na skórze.
Jego zapach troszkę różni się od zapachu peelingu dlatego też czasem po użyciu peelingu rezygnuje z późniejszego smarowania się kremem żeby nie "zakłócać" tego cudownego zapachu. Krem też ładnie pachnie ale jest bardziej stłumiony, już nie tak wyrazisty jak zapach peelingu. Widocznie co innego w nim dominuje. Jednak lubię go stosować dla efektu nawilżenia i wygładzenia. 






W te mroźne dni, moja skóra potrzebuje dużej dawki mocnego nawilżenia choć wydajność tego kremu pozwala mi na minimalne zużycia.
Krem świetnie się rozprowadza, jest taki miły dla ciała. Jego różowawy kolor jeszcze bardziej dodaje uroku a połączony z zapachem aż chcę się go zjeść :) 




Koszt jednego z tych kosmetyków to około 17 zł.
Obecnie trwa promocja w sklepie Dax i zestaw tych dwóch kosmetyków można kupić za 30,48 zł. Taka informacja dla zainteresowanych zakupem :) 


Miałyście kosmetyki z tej serii ?