Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2016

7 efektów z Marion



Olejek w kremie do włosów
"MARION"
7 efektów



Kosmetyk,który uwielbiam i uwielbiają go również moje długie włosy.
Olejek jest dostępny w małej wersji o pojemności 50 ml oraz w dużej o pojemności 150 ml.
Tą małą kupiłam już parę miesięcy temu i wciąż jej używam a tą większą dostałam od Box Only You o czym pisałam w poprzednim poście :) Byłam bardzo mile zaskoczona widząc tak dużą buteleczkę kosmetyku,który sprawdził się u mnie idealnie i z pewnością się nie zmarnuje :)

Mała buteleczka znakomicie sprawdza się do torebki.Pompka posiada zabezpieczenie dzięki czemu kosmetyk nie wydostanie się ze środka. Ta większa zostaje u mnie na toaletce i korzystam z niej przed wyjściem z domu.
Olejek stosuje średnio 3 razy dziennie. Używam go tylko na suche,wyprostowane włosy.

Oprócz pięknego zapachu przypominającego wanilię i smacznego koloru,który jest widoczny przez przeźroczystą buteleczkę(aż ma się ochotę zjeść ;) ),olejek wygładza włosy,nadaje im połysk i co najważniejsze,włosy przestają się elektryzować. Właściwie wszystko to co obiecuje producent się sprawdza. 

Jest też bardzo wydajny, na jeden raz używam pół pompki, choć zalecane jest 1-2. Większa ilość sprawdziła by się dobrze ale na mokrych włosach. 


Konsystencja jak widać, przypomina bardziej krem niż olejek ale dzięki temu, włosy szybko wchłaniają kosmetyk nie pozostawiając tłustych warstw. 



Od producenta:

Olejek w kremie odżywia włosy i ułatwia ich stylizację bez obciążania. Lekka i łagodna formuła bez spłukiwania.  Olejek zawiera bogaty w glicerydy oraz witaminy olej arganowy, olej kokosowy i olej inca inchi, które pomagają zapewnić włosom 7 efektów:
– zmniejszają skutki oddziaływania UV
– przywracają piękny połysk
– wygładzają
– odżywiają i nawilżają
– nadają jedwabistą miękkość
– zapobiegają puszeniu się włosów
– ułatwiają rozczesywanie i układanie




Cena jak za tak dobry produkt jest bardzo niska bo olejek o pojemności 150 ml można kupić za 11 zł. Nawet przy codziennym stosowaniu starczy na kilka miesięcy. Ja już mam zrobiony zapas na cały rok :D 




A Wy co stosujecie na wygładzenie włosów? :)







niedziela, 29 grudnia 2013

Farba do Włosów Marion - Efekty


Jakiś czas temu pokazywałam Wam drugą przesyłkę od firmy Marion w której znajdowały się farby do włosów. Moją modelką była Mama, gdyż moje włosy są zbyt ciemne na wybrany przeze mnie odcień "Czekoladowy Brąz".




Farba do włosów MARION
     natura styl 
Czekoladowy Brąz 623












Od producenta:

  • Trwały efekt
  • Doskonałe pokrycie siwych włosów
  • Naturalne składniki: proteiny jedwabiu i keratyna chronią i odżywiają włosy
  • Butelka z aplikatorem - łatwość i wygoda użycia
  • Innowacyjna formuła
Proteiny jedwabiu oraz keratyna odżywią i wzmocnią strukturę włosów oraz nadadzą im olśniewający połysk. Działają łagodząco i zmiękczająco oraz doskonale nawilżają i odżywiają. Posiadają właściwości ochronne. Ponadto poprawiają mikrokrążenie podskórne, redukują rozkład kolagenu oraz spowalniają starzenie się skóry. Specjalnie opracowane receptury farb zostały dodatkowo wzbogacone gliceryną, która posiada właściwości zmiękczające i nabłyszczające włos.


Opakowanie zawiera: 


  • farba w saszetce - 40 ml
  • utrwalacz w butelce z aplikatorem - 40 ml
  • rękawiczki ochronne
  • kuracja z olejkiem arganowym - 15 ml





Moja Mama posiada włosy średniej długości, dlatego przygotowałam tylko jedną farbę.
Po jej rozmieszaniu, obawiałam się jej małej ilości jednak farba miała bardziej wodnistą konsystencję co daje dużo większą wydajność.




Farba nie szczypie w oczy, nie posiada drażliwego zapachu a nawet jest on całkiem przyjemny. Bardzo dobrze rozprowadzała się po włosach pomimo tego, że nie lubię tak rzadkich konsystencji farb.
Do opakowania dołączony jest aplikator którym możemy z łatwością nanosić farbę na włosy. Dla tak rzadkich konsystencji to bardzo wygodna forma jednak ja skorzystałam z mojej miseczki i pędzla i ta opcja nie sprawiała mi żadnych problemów. 




W pierwszej kolejności nałożyłam farbę na odrosty. Głównym celem było całkowite pokrycie siwych włosów. 





Niestety przy farbie nie było żadnej dołączonej ulotki z "instrukcją" farbowania więc nie wiem jaki czas polecał producent aby pokryć siwe włosy. Sugerowałam się innymi farbami i trzymałyśmy farbę na odrostach przez 30 minut. Po tym czasie, resztę farby naniosłam na całą długość włosów, masując całość łącznie z odrostami. Po 15 minutach spłukałyśmy farbę, włosy umyłyśmy szamponem i nałożyłyśmy olejek arganowy, który był dołączony do farby.








Kolor wyszedł bardzo ładny, naturalny. Przyciemnił włosy, nadał im pięknego połysku i znacznie poprawił ich podatność na układanie. Moja Mama jest zadowolona z uzyskanego efektu więc ja tym bardziej :) 
Włosy farbowane były tydzień temu a przy ich myciu farba minimalnie się spłukuje. 









(zdjęcia robione lampą błyskową, niestety przez słabe światło nie było innej możliwości)




Różnica jest znaczna :)





Cena: około 5 zł


Marion w swoim asortymencie ma wiele innych odcieni farb w tym trzy nowe: Mahoń,Winna Czerwień i Miedziany Bursztyn. Więcej na natural style . 


(Modelką była moja Mama)

Używałyście farby z tej serii ?




sobota, 16 listopada 2013

Paczuszka od Marion + Wyniki Konkursu


Pisałam już o współpracy z Marion i kosmetykach jakie otrzymałam. Niestety recenzja na temat złotej maski kolagenowej nie jest pozytywna a głównym powodem tego była wadliwa maska. Firma "Marion" zaskoczyła mnie profesjonalnym podejściem do sprawy i w ramach rekompensaty za wadliwy produkt, zaoferowała mi farbę do włosów o wybranym przeze mnie kolorze. To miłe ze strony firmy, że zamiast zaprzeczać co do jakości produktu, wykazała się odwagą i potrafiła przeprosić za całą sytuację a niewiele firm by się tak zachowało. 




W paczuszce oprócz farb (spodziewałam się jednej farby a dostałam dwie), znajdowała się saszetka z profesjonalną mikrodermabrazją. Pierwszy raz widzę taki produkt więc tym bardziej mnie zainteresował.
A już jutro postaram się zamieścić recenzję z efektami po farbowaniu :) Moją modelką będzie Mama o czym firma została już poinformowana gdyż moje włosy były nie dawno farbowane a ich obecny kolor jest zbyt ciemny do wybranego przeze mnie "Czekoladowego brązu". 











Nawiążę teraz do firmy Crystal City o której już pewnie każda blogerka słyszała. Postanowiłam napisać do firmy z propozycją współpracy z moim blogiem. Chciałam pokazać na blogu coś nowego, coś co odbiega od kosmetyków a kieruje się w stronę pięknej sztuki. Oczywiście firma po jakimś czasie dała mi odpowiedź, która zwaliła mnie z nóg. Przybliżając treść maila, zaoferowali mi statuetkę z już naniesioną dedykacją, która z powodu jakiejś wady, pęcherzyk powietrza lub przesunięcie napisu, nie została wydana do klienta. Powiem Wam szczerze, że aż się we mnie zagotowało ale odłożyłam emocje na bok i starałam się w jak najbardziej kulturalny sposób poinformować firmę, że propozycja jaką mi złożyli jest bardzo nie na miejscu. Mój blog to nie miejsce na zdobywanie darmówek i podlizywanie się za wszystko co dostałam lub co dostanę. Jeśli firma uznaje mnie za taką osobę to ja uznaję firmę za brak dobrego podejścia do blogerów i nie mam zamiaru z taką firmą współpracować dlatego też odmówiłam ich "wspaniałomyślną" propozycję.



A na koniec zapraszam na mój fan page, gdzie umieściłam wyniki szybkiego konkursu :) 



niedziela, 3 listopada 2013

Ochrona Włosów przed Wysoką Temperaturą


Każda z nas podświadomie skazuje swoje włosy na uszkodzenia a nawet zniszczenia. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego tym bardziej jeśli nie widać tego gołym okiem. Ja bardzo długo należałam do takich osób, które prostowanie czy suszenie włosów bez żadnej ochrony w sprayu czy balsamie traktowały jak "rytuał". Wiele wiedzy wsiąkłam w szkole fryzjerskiej ale nie wszystko przelewałam w praktykę. Przez okres gimnazjum, męczyłam swoje włosy najzwyklejszą prostownicą z metalowymi płytkami. Teraz najchętniej popukałabym sobie do głowy jak mogłam być tak bezmyślna :) Parę lat temu zainwestowałam w nową prostownicę z ceramicznymi płytkami i tytanową powłoką, jednak to też nie uchroni moich włosów przed wysoką temperaturą tym bardziej, że ustawiam ją na 220 C. Początkowo używałam różnych sprayów ale to też nie przy każdym prostowaniu bo często zapominałam a często mi się nie chciało. Od dłuższego czasu nie używałam nic ochronnego bo nawet nic takiego nie miałam w domu a jak miałam zamiar kupić w drogerii to zawsze coś innego, moim zdaniem lepszego wpadło mi w ręce i tak kończyły się moje zakupy na braku ochronnego specyfiku na włosy. Dlatego też bardzo ucieszył mnie widok mgiełki chroniącej włosy przed działaniem wysokiej temperatury, którą dostałam od firmy Marion. Tym razem nie odpuszczę moim włosom :)




Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury
Prostownica&Suszarka
Marion





Od producenta:

Mgiełka BEZ SPŁUKIWANIA stworzona specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.
  • włosy sa miękkie i elastyczne
  • nadaje im zdrowy wygląd i jedwabisty połysk
  • zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów
150 ml




Pierwsza rzecz jaka mnie zaintrygowała to piękny,intensywny czerwony kolor buteleczki. Dla takich zapominalskich osób jak ja, kolor jest idealny bo od razu rzuca się w oczy i tym sposobem nie zapominam o jego użyciu przy każdym suszeniu czy prostowaniu. Buteleczka jest bardzo poręczna, posiada wygodny atomizer, który wypuszcza mgiełkę w odpowiedniej ilości. 


Jest jeszcze jeden główny czynnik tego, że nie zapominam o stosowaniu tej mgiełki a mianowicie jest to zapach. Jest taki delikatny ale wyraźny. Pachnie niesamowicie przyjemnie przy spryskiwaniu.Niestety zapach "gubi" się po wysuszeniu włosów ale gdyby nie pachniał wcale albo co gorsze, pachniał nie ciekawie to nie miałabym takiej mobilizującej systematyczności w jego używaniu :)





Co do ochrony włosów przed wysoką temperaturą, to niestety nie wiem jak się w tym sprawdza bo gołym okiem tego nie zobaczy a już na pewno nie w tak krótkim czasie. Po kilku miesiącach na pewno widziałabym różnicę w kondycji moich włosów o ile używałabym mgiełki przed każdym suszeniem i prostowaniem. Jednak zawsze lepsza jakakolwiek ochrona niż żadna. 

Mgiełkę używam dwa razy, najpierw spryskuje nią mokre włosy przed suszeniem a później spryskuje suche przed prostowaniem, oczywiście już w mniejszej ilości. Mgiełka w żaden sposób nie obciąża i nie przetłuszcza włosów a nawet okazała się bardzo dobra w ich stylizacji, o czy mowa? O dodatkowej objętości,ładnym połysku i efekcie wygładzonych włosów. Przy prostowaniu o dziwo prostownica nie "syczy" przy zetknięciu się z włosami wcześniej spryskanymi mgiełką. Rozpryskuje się ona dookoła a nie w jedno miejsce przez co nie ma efektu mokrych pasm włosów. Używam ją codziennie, o ile susze czy prostuje włosy i jak do tej pory jestem z niej bardzo zadowolona. Dziewczyny, pamiętajcie aby chronić swoje włosy przed czynnikami wysokiej temperatury, wiem, że najlepiej byłoby unikać suszarek i prostownic ale sama po sobie wiem, że to niemożliwe :)




Cena: około 8 zł / 130 ml. 

Cena jest jak dla mnie zabawna, w salonie używaliśmy sprayu termoochronnego w granicach 100 zł ale wiadomo, że był to profesjonalny kosmetyk natomiast kupując zwykły w drogerii zawsze płaciłam ponad 20 zł a z taką ceną jak ten z Mariona jeszcze się nie spotkałam. Myślę, że przy nim zostanę i zachęcam Was by każda zainwestowała te 8 zł, bo to nie są duże pieniądze a kondycja włosów jest bezcenna. 


Firma Marion w swoim asortymencie posiada też inne kosmetyki chroniące włosy przed wysoką temperaturą. Dla zainteresowanych Termoochrona ,jednak dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest właśnie mgiełka. 



Chronicie swoje włosy przed działaniem wysokiej temperatury?





piątek, 25 października 2013

Nigdy Więcej !


Dziś zabrałam się za testowanie Złotej Maski Kolagenowej, którą dostałam w ramach współpracy z firmą "Marion". Miałam już kilka podobnych masek na swojej twarzy ale z innych firm. Pomimo mojego nie zadowalającego nastawienia do napisu "przeciwzmarszczkowa", ucieszyłam się z innych czynników jakie powinna zapewnić ta maska. Ale od początku...




Złota Maska Kolagenowa przeciwzmarszczkowa 
Marion SPA






Od producenta:

Doskonale dopasowany do kształtu twarzy płat hydrożelowy, nasączony został serum ze składnikami, które w chwili kontaktu ze skórą, wnikają nawet do głębokich warstw naskórka. Skoncentrowana formuła substancji aktywnych skutecznie pielęgnuje skórę twarzy.
Maska wygodna w użyciu, do każdego typu skóry.
Składniki zawarte w serum działają na cerę trójwymiarowo: równomiernie wzdłuż i wszerz jej powierzchni oraz w głąb skóry. Płat nałożony na twarz, podnosi jej temperaturę, co umożliwia efektywne  działanie substancji aktywnych.
Skoncentrowana formuła substancji aktywnych skutecznie pielęgnuje, wygładza i odbudowuje skórę twarzy:
Kwas hialuronowy- głównym działaniem tego naturalnego polisacharydu jest zatrzymanie wody w skórze, co gwarantuje jej sprężystość i gładkość. Wygładza zmarszczki, przywraca skórze zdrowy wygląd.
Hydrolizowane proteiny soi- substancje nawilżające, wykazujące działanie przeciwzmarszczkowe i rewitalizujące. Zmiękczając i wygładzając naskórek, przeciwdziałają wiotczeniu i starzeniu się skóry.
Hydrolat z oczaru wirginijskiego- pielęgnuje cerę, działając na nią oczyszczająco i odżywczo. Reguluje krążenie podskórne  i wzmacnia naczynia krwionośne, nadając skórze twarzy zdrowy koloryt.
Witamina E- tzw. „witamina młodości”- jest silnym przeciwutleniaczem, posiada zdolności neutralizowania wolnych rodników. Chroni włókna kolagenowe oraz lipidową warstwę naskórka przed zniszczeniem.
Niacynamid (witamina B3)- antyoksydant, stymulujący produkcję składników nawilżających skórę. Przyczynia się zatem do zwiększenia elastyczności, zmniejszenia drobnych zmarszczek i wygładzenia jej struktury.
1 szt. w opakowaniu




Maska jest szczelnie zamknięta w saszetce. Saszetka z jednej strony jest złota a z drugiej przeźroczysta przez co widać maskę zatopioną w serum. 





Przed nałożeniem maski, przygotowałam twarz według zaleceń producenta. Saszetkę otwierałam nad zlewem, delikatnie wyciągając z niej maskę, która aż ociekała serum co nie jest wadą lecz zaletą. Pozostałe resztki serum poszły do zlewu. Wyciągniętej masce przyglądałam się przez dłuższą chwilę. Za nic nie mogłam rozgryźć tych dziwnie wyciętych otworków. Maska w rzeczywistości zupełnie odbiegała swoim wyglądem od tej pokazanej na opakowaniu. Ale mimo wszystko próbowałam się z nią jakoś uporać i zaczęłam nakładać ją od czoła. Efekt był taki, że nie mogłam otworzyć oczu bo otworki były za duże i nie równe.Całą powiekę miałam pod maską a policzki poza maską. Jednak próbowałam to jakoś przetrzymać te 20 min. Niestety maska na to nie pozwalała gdyż po paru minutach zaczęła się powoli "ześlizgiwać" od czoła w dół, przez co musiałam chronić oczy od nadmiaru serum. Próbowałam z nią jakoś "walczyć", delikatnie podnosiłam ją do góry ale bez skutku, bo dolna część się przyssała i nie chciała puścić w wyniku czego maska poddzierała mi się w palcach. Postanowiłam ją ściągnąć z twarzy i to było najlepsze co mogłam zrobić bo stan mojej skóry mnie przeraził. Czułam jakbym miała na twarzy glinkową maskę a nie kolagenową. Czułam "ciągnięcie" skóry, pod opuszkami palców nie było czuć serum a szorstkość i suchość cery. Może to przez to, że za krótko trzymałam ale niestety nie dało się trzymać dłużej. 

"Moje kombinacje z otworkami"



Po tym wszystkim sprawdzałam na internecie czy każda maska ma tak dziwnie wycięte otworki i jak się okazało NIE! Spojrzałam na moją maskę po raz drugi i jak się okazało, od początku była podarta w miejscu gdzie powinien być otworek na jedno oko. To zmyliło mnie całkowicie więc na początku uznałam że to "podarcie" powinno iść na szyję. Zupełnie nie brałam pod uwagę tego, że w opakowaniu może być podarta maska dlatego też sama kombinowałam, który otworek jest na oczy,nos i usta. Wyszło jak wyszło jednak stan mojej cery po zdjęciu maski wymagał sporego nawilżenia tłustym kremem, którego nie używałam już od ponad pół roku. Może to nie maska dla mnie jednak nie mam zamiaru mydlić oczu moim czytelniczkom, że sprawiła się u mnie znakomicie tylko dlatego, że dostałam ją darmowo w ramach współpracy. 




Co pozytywnego mogę o niej powiedzieć?

Zapach jest bardzo przyjemny i spodobały mi się złotawe drobinki, które goszczą na masce. Cena jest również zadowalająca, jednak po moich przykrych doświadczeniach na pewno jej nie kupię.



Cena: około 6 zł

Na stronie Marion jest wiele innych masek, którym postanowiłam dać szansę i kupię jedną z nich, jednak tej przeciwzmarszczkowej więcej nie nałożę na twarz. 



Macie jakieś doświadczenia z tą maską? Trafiła się Wam kiedyś "podarta wersja"?







sobota, 19 października 2013

Szybki Demakijaż Twarzy i Oczu - Marion



Pierwszy raz używałam chusteczek do demakijażu. Nie wiem dlaczego unikałam tak prostej i szybkiej formy pozbycia się makijażu po całym dniu. Choć nie mam porównania co do innych chusteczek, to i tak wiem jakie są moje oczekiwania. Czy zostały one spełnione ? Zapraszam do czytania :)


Chusteczki do Demakijażu twarzy,oczu i szyi "Marion"
Sucha i wrażliwa skóra




Od producenta: Wyjątkowo delikatne chusteczki do demakijażu twarzy, oczu i szyi stworzone z myślą o potrzebach skóry suchej i wrażliwych oczu. Chusteczki dokładnie usuwają makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia,  pozostawiając skórę nawilżoną, oczyszczoną i odświeżoną. Specjalna formuła oparta została na ekstrakcie z bławatka, który działa przeciwzapalne, koi i łagodzi podrażnienia. Zawarta Prowitamina B5 doskonale nawilża i witalizuje skórę, nadaje jej gładkość i elastyczność. Idealne do codziennej pielęgnacji. Bez zawartości alkoholu.



Sposób użycia: Wyciągnij chusteczkę z opakowania i delikatnie przetrzyj twarz,oczy i szyję, aż do pełnego oczyszczenia. Zaklej szczelnie opakowanie tasiemką.




Opakowanie: 25 sztuk chusteczek, mieści się w paczuszce, zabezpieczoną samoprzylepną naklejką, która chroni chusteczki przed wyschnięciem. Opakowanie jest bardzo praktycznie i ładnie zaprojektowane.




Zapach: Chusteczki posiadają delikatny, nie narzucający się zapach. Mi on bardzo przypadł do gustu i można go porównać z zapachami kosmetyków do pielęgnacji ciała. Utrzymuje się on na twarzy przez dłuższy czas od demakijażu, przez co jeszcze bardziej czuje, że moja cera jest dokładnie odświeżona.




Działanie: Chusteczki idealnie sprawdzają się w chwilach kiedy jesteśmy w podróży lub gdy nie chcemy poświęcać zbyt wiele czasu na wieczorny demakijaż. Odkąd dostałam chusteczki, zużyłam ich około 8. sztuk. Sięgałam po nie zazwyczaj gdy sen wkradał się już na moje powieki i nie pozwalał mi na standardowy demakijaż przy użyciu płatków kosmetycznych i płynu micelarnego. Makijaż z jakim musiały poradzić sobie chusteczki to: tusz do rzęs "Pierre Rene", eyeliner w żelu "Catrice", kredka do oczu "Venita", podkład "Revlon", puder sypki "MaxFactor". Choć mój tusz nie jest wodoodporny to ciężko się go całkowicie pozbyć i problem ma z tym nawet micel choć te chusteczki niestety bardzo słabo radzą sobie z tuszem. Eyeliner zmywają szybko i dokładnie nawet bez pocierania, natomiast tusz tak jakby tylko nawilżały po czym mam sklejone i po chwili sztywne,zaschnięte rzęsy. Tą czynność muszę poprawić micelem chyba, że będę uporczywie trzeć chusteczkami co wiem, że jest zabronione dla rzęs. Podkład jak i puder schodzą łatwo, bez powtarzania czynności. Cera po chusteczkach jest dokładnie nawilżona, nawet powiedziałabym, że lekko wilgotna przez płyn, którym są one nasączone. Dzięki temu, czuje się po nich bardziej odświeżona niż po moim płynie micelarnym z Loreal. Zostawiają delikatny,przyjemny zapach i uczucie świeżości. Chusteczki są większych rozmiarów przez co zużywam tylko jedną na demakijaż całej twarzy łącznie z oczami. Zadowalające jest również to, że nie podrażniają one oczu czy też skóry. Są według mnie bardzo bezpieczne nawet dla wrażliwej skóry co zresztą obiecuje producent. Moja cera zalicza się do mieszanych i choć chusteczki przeznaczone są do cery suchej, to u mnie niema to znaczenia bo nie przetłuszczają mi twarzy żebym miała się po nich jakoś nie miło świecić. Chusteczka po wyjęciu z opakowania po kilku godzinach staje się zupełnie sucha i to jest oczywiście normalne, dlatego też trzeba pamiętać i uważać na to, by chusteczki były szczelnie zaklejone. Ja z chusteczkami bardzo się polubiłam nawet pomimo tego, że nie radzą one sobie z tuszem do rzęs jakiego używam. Są one doskonałą opcją na szybki i skuteczny demakijaż i starczą mi jeszcze na nie całe 20 demakijaży :)




Chusteczki są dostępne także w innej wersji  Chusteczki do demakijażu twarzy z aloesem


Cena: Bardzo przystępna w granicach 4 zł (25 sztuk)



Firmie dziękuje za możliwość testów.

A Was zapraszam do odwiedzenia asortymentu firmy MARION  :)



Jak u Was radzą sobie chusteczki ze zmywaniem tuszu do rzęs?



poniedziałek, 7 października 2013

Pierwsza Współpraca + Wygrana


Mój nowy blog powoli się rozwija i szczerze mówiąc nie miałam zamiaru jeszcze nawiązywać współprac żeby nie zrazić swoich czytelników, że prowadzę bloga tylko dla korzyści. Blog to miejsce w którym uwielbiam dzielić się swoimi spostrzeżeniami, które nie są mi w ogóle narzucane, to są moje własne opinie i odczucia i tym wszystkim chcę się z Wami dzielić. Chciałam też opiniować kosmetyki, które sama wybieram i kupuje bo wtedy mam kontrolę nad wybranymi produktami i nikt mi nie każe wystawiać recenzję tych produktów, których nie mam zamiaru testować. Jednak bardzo chcę rozwijać swoją wiedzę na temat przeróżnych kosmetyków oczywiście w granicach rozsądku bo jeśli znajdziecie na moim blogu współprace, to będą one dobrze przemyślane i będę brać też pod uwagę stosunek firmy do blogerów oraz jakość kosmetyków bo mój blog nie sprzeda się za żadne darmowe kosmetyki. Chcę by moje opinie były dla każdego pomocne a przede wszystkim prawdziwe. To tyle jeśli chodzi o temat współprac, które oczywiście jak najbardziej popieram na innych blogach bo zawsze miło jest dostać kosmetyki od firmy za nasz trud i czas włożony w prowadzenie bloga oraz możliwość wypróbowania asortymentu danej firmy bo wiadomo, że nie na wszystko mogłybyśmy sobie pozwolić gdybyśmy miały same kupować te kosmetyki, które obecnie są zbyteczne ale chęci do testowania są ogromne. Każdą współprace będę nawiązywać z głową, nie będę się rzucać na wszystkie możliwe firmy, które dają coś od siebie bo to mija się z celem blogowania.







Firmę Marion obserwuję już ponad rok. Starałam się o ich kosmetyki prowadząc jeszcze starego bloga ale niestety bez efektów. Szczęście mi dopisało z moim nowym blogiem gdyż firma mi zaufała i przysłała paczuszkę z kosmetykami. Co znalazło się w środku?? Zobaczcie :)
















Do kosmetyków dołączony był także list, który sam dużo mówi o podejściu firmy do blogera :)




Najbardziej ucieszyła mnie mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury bo moje włosy codziennie poddają się suszarce i prostownicy. Ucieszył mnie również płyn micelarny, które uwielbiam testować bo jak już kiedyś pisałam, mleczek i toników nie używam. 
Najmniej przydatna okazała się maska kolagenowa przeciwzmarszczkowa gdyż zawsze unikałam wszystkiego co miało napis "przeciwzmarszczkowy", ale że maski lubię stosować od czasu do czasu więc ta na pewno podda się moim testom :) 



Więcej na temat firmy możecie poczytać tutaj: http://www.marionkosmetyki.pl/  choć już na pewno wiele z Was miała możliwość testowania kosmetyków firmy Marion.



A teraz przechodzę do mojej wygranej kilka miesięcy temu :) Najważniejsze, że nagroda w postaci lakieru dotarła cała i zdrowa ;)


Takiego koloru jeszcze nie miałam i już nie mogę się go doczekać na moich pazurkach :)